Category Archives: Inne

wakacje…

Odpoczęłam troszkę i zapomniałam o rzeczywistości podczas dziesięciodniowego pobytu nad morzem – było mi to naprawdę potrzebne. Mam jeszcze troszkę urlopu, więc gdy tylko skończę akcję „pranie”, muszę jeszcze zatopić się w serialu o Midsomer, książce i wyszywaniu – żeby odsunąć myśli o pracy – w której ostatnie szaleństwo spowodowało, że kompletnie nie miałam czasu na nic. Zbliżający się okres będzie dla mnie bardzo stresujący, dlatego chcę jeszcze te ostatnie chwile wykorzystać na chociaż minimalne lenistwo… 😉

Poniżej kilka fotek znad morza, a w najbliższym czasie naskrobię kilka słów o przeczytanych książkach.

Pozdrawiam serdecznie. Zaglądałam do Was, przepraszam, że nic nie pisałam.

Reklamy

Filmy i nie tylko…

Obejrzałam ostatnio kilka filmów, ale żaden z nich nie należy do nowości. Czasami jednak chętnie wracam do obejrzanych już kiedyś seansów, bo współczesne kino coraz częściej niezbyt przypada mi do gustu…

Powtórzyłam sobie „Smętarz dla zwierzaków” – film, który wywołuje niezłą gęsią skórkę i jest adaptacją powieści S.Kinga. W filmie poznajemy krótką historię życia młodego małżeństwa, które z dwojgiem małych dzieci wprowadza się do pięknego, dużego domu. Od razu zaprzyjaźniają się z sąsiadem, który pokazuje im miejsce, gdzie prowadzi tajemnicza ścieżka biegnąca nieopodal domu. Miejscem tym jest cmentarz dla zwierząt zabitych przez pędzące w pobliżu ciężarówki. Gdy ginie kot córki głównego bohatera, sąsiad pokazuje mu jeszcze inne miejsce. Jest to stare indiańskie cmentarzysko. Tam zostaje pochowane zwierzę. Niezwykłe działanie cmentarza powoduje, że kot wraca – nie jest już jednak tym samym łagodnym zwierzątkiem…

Drugim filmem jest również adaptacja powieści S.Kinga – „Misery”. Wspaniały film, do którego chętnie wracam. Słynny pisarz Paul Sheldon wraca z Silver Creek z gotowym maszynopisem nowej książki. Szalejąca śnieżyca powoduje, że jego samochód spada z drogi. Ratuje go Annie Wilkes (Kathy Bates), była pielęgniarka. Wmawiając autorowi, którego jest wielką wielbicielką, że drogi są nieprzejezdne, a telefony nie działają więzi Sheldona w swoim domu. Kathy Bates w roli psychopatki jest niesamowita. Chyba wszyscy znają ten film – ja byłam na nim w kinie dawno temu, gdy bilety były bardzo tanie i co tydzień chodziłyśmy z przyjaciółką do kina – w każdą niedzielę. Mieszkałam wtedy w internacie, wyjścia na filmy były dla nas obowiązkowe – nieważne, co grali. Tym sposobem obejrzałyśmy masę wspaniałych filmów – w tym niezapomniane „Misery”.

Trzecim filmem, który obejrzałam niedawno była „Alicja w krainie czarów”. Nie wiem, czy 40-stopniowa gorączka, czy naprawdę jest doskonały – ale film wywarł na mnie ogromne wrażenie. Uwielbiam baśnie, a ta jest jedną z moich ulubionych. Johny Depp – niezwykle (albo raczej zwykle) dobrze wcielił się w przesympatyczną postać Szalonego Kapelusznika. Piękne obrazy i przedziwna historia – cudo.

Lubię wieczory pełne seansów dobrych filmów. Męczą mnie szybkie filmy, przeskoki obrazów, krzykliwe i hałaśliwe (głupie nawet) wypowiedzi bohaterów. Czasami wolę wrócić do czegoś, co może nie jest przez niektórych uważane za arcydzieło kina, ale mnie podnosi na duchu.

Przy okazji chciałabym polecić Wam serial, który oglądałam na BBC Entertainment zatytułowany „Morderca z Whitechapel”. Będzie on emitowany na „ale kino” od niedzieli – tutaj szczegóły: http://www.alekinoplus.pl/html/morderca-z-whitechapel/

Dla miłośników angielskiego powolnego kryminału.

Pokażę jeszcze hafcik, który ostatnio wykonałam siedząc w domu, bo zmuszona byłam „przykuć się do łóżka”. Hafcik i książka pod nim to prezent imieninowy dla przyjaciółki:

Pozdrawiam wszystkich i życzę miłego weekendu. 🙂

Trzy myszki i upominek.

Tak jak na początku tego roku grypa zwaliła mnie z nóg, tak i na jego końcu nie dała osobie zapomnieć. Męczy mnie potwornie, więc i czytać nie mam za bardzo siły. Zrobiłam jeszcze trzy kartki świąteczne i na tym na razie muszę poprzestać… Na ostatnim zdjęciu znajdują się mikołajkowe upominki od Asi – dziękuję i jej, i organizatorce zabawy – Avo_Lusion.

Pozdrawiam mocno i przepraszam, że tak rzadko do Was zaglądam. Naprawdę to jestem już trochę zniechęcona ciągłą walką z chorobami,które w tym roku wyjątkowo mi dopiekły. Trzymajcie się cieplutko.

Coś tam dziergam jeszcze….

Chociaż czasu mam bardzo mało i nastrój mało optymistyczny, to staram się, oprócz czytania w wolnej chwili podłubać troszkę igłą i nitką. Co prawda niewiele, ale zawsze coś. Takie świąteczne wytwory ostatnio udało mi się zrobić – kartki i zawieszki, które podpatrzyłam u dziewczyn z rękodzieła i strasznie mi się spodobały.
Dziś się starzeję, więc prezent od męża pojawił się w postaci książki, o której marzyłam od naprawdę dawna. 🙂

2500-tysięczny komentarz!

Wpisała dziś Miqaisonfire (do książki „Amagansett”), której serdecznie gratuluję. Mam nadzieję, że zakładki widoczne na zdjęciu przydadzą się i będą służyły. Pozdrawiam i dziękuję za odwiedzanie mnie – wszystkim. A Miqę proszę o przesłanie mejlem swojego adresu. 🙂