„Pępowina” – Majgull Axelsson

pepowina-b-iext21270438Z Majgull Axelsson  łączy mnie jakaś szczególna więź. Mam wrażenie, że znam wszystkich bohaterów jej powieści, że ja sama jestem jedną z nich.
Ta szwedzka autorka pisze książki, które „bolą” – dotykają mocno uczuć, poddania się codzienności, bezsilności. Bohaterowie żyją z dnia na dzień, funkcjonują – bo trzeba. Autorka pokazuje, jak łatwo zniszczyć sens życia drugiej osobie, jak łatwo zniszczyć go samemu sobie. Niestety dość często daje też do zrozumienia, że człowiek tkwi w tym wszystkim, co go otacza, bez większego celu i poczucia szczęścia.

W powieści „Pępowina” stykamy się z wieloma bohaterami, ale szczególnie poznajemy losy Minny, Marguerite, Ritvy i Anette. Są to obce sobie kobiety, które spędzają wspólnie pewien deszczowy dzień. Zostają „uwięzione” w restauracji Minny podczas sztormu. Ich życie pełne jest rozczarowań i złości, a los w pewien sposób łączy te bohaterki i wodzi po swych pokrętnych drogach.

Na przemian śledzimy wspomnienia bohaterów, pełne bólu, ale i szczęśliwych chwil, które jakby po czasie okazują się złudzeniem i czymś bardzo nietrwałym. Wszystkie historie skupione są wokół relacji rodziców i ich dzieci, relacji pełnych miłości, ale i niezrozumienia oraz kłamstw. Poznajemy córkę Minny – niezwykle zdolną, piękną i uwielbianą przez matkę dziewczynkę, która pewnego dnia zmienia swoje życie i życie matki w koszmar przez pewne kłamstwo; poznajemy syna Marguerite, Antona, którego matka zdejmuje z samobójczego sznura, gdy próbuje odebrać sobie życie. Poznajemy i inne dzieci, z którymi rodzice tracą więź, a łącząca ich pępowina zostaje odcięta dość mocno i wyraźnie. Właściwie nie odcięta a zerwana i pozostawiająca strzępy.
Ciężko mi się pisze o tej książce, brakuje mi słów, które mogłyby oddać bijący z niej smutek i beznadziejność. Najdziwniejsze jest to, że pomimo tej dołującej rzeczywistości Marguerite mówi do Minny, odwiedzając ją w szpitalu:

„Może nie jesteśmy wspaniałe, ty czy ja. Żadna z nas nie dorasta do owej bajecznej wspaniałości, którą udajemy, ale to nie ma znaczenia, bo nikt przecież nie dorasta. Żaden człowiek. Jedynymi normalnymi ludźmi na świecie są ci, których nie znamy. Ale w naszym cierpieniu miałyśmy jednak wielkie szczęście. Możemy żyć na tym świecie. (…) Dano nam urodzić dzieci i trzymać je blisko siebie. Kochałyśmy je… Na przekór wszystkim swoim niepowodzeniom.”

To prawda – nie ma tutaj żadnego narzekania, jakiegoś użalania się nad losem. Nie. Bohaterki żyją „udając”. Pracują, rozmawiają, spędzają dni. I wspominają te szczęśliwe chwile, które już minęły, ale miały je kiedyś. Tkwią w pozornym szczęściu „wymiatając głowę do czysta”, by zapomnieć wszystko to, co sprawiło im ból. Niestety to gdzieś tam tkwi…  Axelsson nie owija w bawełnę – trzeba ponieść konsekwencje czynów i słów oraz mocno stanąć na nogi. Nie każdemu w tej powieści uda się to zrobić.

Ponadto autorka idealnie oddaje miłość matki do dziecka – miłość, która jest siłą scalającą, ale czasami również niszczącą. Jest to uczucie, którego nie można z niczym innym porównać. Doprowadzające do dumy, ale i rozpaczy, strachu o każdy krok własnego dziecka, drżenia na myśl, że mogłoby się je stracić lub poczucia ogromnej pustki, gdy to się stanie.

Czy autorka daje jakieś światełko w tunelu? Tak, zawsze. Na pewno nie jest to pochodnia, a raczej mały płomyczek, ale zwykła ludzka życzliwość, wyciągnięcie ręki czy wysłuchanie i zrozumienie drugiej osoby pozwala uwierzyć, że mamy jakiś swój świat i życie do przeżycia. Mimo wszystko.
Moja ocena 6/6

Reklamy

8 responses to “„Pępowina” – Majgull Axelsson

  1. Koniecznie muszę przeczytać tą książkę, chociaż pierwszy raz słyszę o autorce Twoja recenzja bardzo mnie zainteresowała

  2. „Jedynymi normalnymi ludźmi na świecie są ci, których nie znamy.” – kurczę jakie to prawdziwe… Poszukam tej książki.

  3. Słyszałam o tej książce, ale jakoś nie miałam okazji jej przeczytać. Może kiedyś 😉

  4. Nie jestem pewna, czy ciągłe udawanie jest wyjściem z sytuacji, zresztą jak piszesz – bohaterowie tej książki i tak musieli potem stawić czoło problemom i z różnym skutkiem im to wyszło. Ale książka i tak wydaje mi się być ciekawą lekturą.

    • Na pewno bohaterowie znajdują chwile dla siebie, gdy są sobą. Ale są to chwile, gdy nikt „nie patrzy”. Jest to wyjście z sytuacji – znam takie życie doskonale. Trudno o takich wyborach pisać, ale może kiedyś będziesz miała okazję zrozumieć… Mi bohaterowie M.Axelsson są niezwykle bliscy. Czoło problemom zawsze się stawia – tylko jak to dusi… Życzę Ci, abyś nigdy w takiej sytuacji nie musiała się znaleźć i mocno Cię pozdrawiam. A książkę polecam, myślę, że warto wiedzieć, jak to różnie bywa… I jak ciężko się nie poddać.
      Ściskam.

      • Taka rekomendacja naprawdę przyciąga uwagę 🙂 W takim razie mam nadzieję, że bohaterowie M.Axelsson nie będą Ci bliscy w przeszłości, żeby wszystko było dobrze i spokojnie 🙂 Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s