„Opowieści afrykańskie” – Doris Lessing

opowieści_afrykańskiedrugie opowieści

„Opowieści afrykańskie” to historie bez początku
i końca, mające jakąś niezwykłą siłę przenoszącą mnie w inne miejsce świata, gdzie widzę wszystkie opisywane postacie i razem z nimi wdycham afrykański pył. Pełno go bowiem w tych krótkich opowiadaniach; wychodzi spod desek podłogi i unosi się nad polami i drogami.

Opowiadania Doris Lessing przypominają zasłyszane plotki, szeptane tajemnice, które na werandach afrykańskich domów opowiadają sobie mieszkańcy farm.  Niby zupełnie oddzielne historie tworzą jednak całość, ma się wrażenie, że bohaterowie znają się, mieszkają niedaleko, na sąsiadujących gospodarstwach. Od czasu do czasu pojawia się wpis o zabawie tanecznej, na której pewnie są wszyscy – każda postać poznana w zupełnie innym opowiadaniu.

Z opinii czytelników wiem, że nie każdemu przypadły do gustu „Opowieści afrykańskie” D.Lessing. Ja natomiast uwielbiam te (moim zdaniem) smutne historie, które opowiada pisarka. Brak w nich analizy czy wydawania sądów – to właściwie pozbawione emocji relacje z wyrwanego fragmentu czyjegoś życia. Pozbawione emocji, ale wywołujące je – dziwne, ale mam wrażenie, że tak właśnie jest.
Każdą z książek o Afryce autorka opiera na własnych przeżyciach, gdyż mieszkała w Rodezji Południowej wiele lat. I moim zdaniem czuć Afrykę w każdym zapisanym przez nią słowie. Bo ja na tych werandach przesiaduję, patrzę na niezwykłą przyrodę i słyszę krople pory deszczowej i szum wiatru w liściach otaczającego mnie buszu. Niezwykłe…

„Ich farma liczyła trzy tysiące akrów; leżała na wzgórzach wznoszących się ku skarpie Zambezi, w wysoko położonej, suchej, nawiedzanej przez wiatry krainie, zimą chłodnej i pełnej pyłu, a teraz, czyli w porze deszczowej, wręcz parnej, bo z nastaniem upałów wilgoć bijąca od zieleni rozprzestrzeniała się na obszarze wielu mil. Była to piękna okolica, z błękitnym niebem i krystalicznym powietrzem, pagórkami i dolinami porośniętymi bujną zielenią oraz surowymi górami wznoszącymi się ostro za rzeką.”

A w innym miejscu:

„Była to kraina głodu, w której królowały piach, nędzna trawa, skały i upał.”

Trudno właściwie powiedzieć, dlaczego tak bardzo podobają mi się „Opowieści afrykańskie” Doris Lessing. Chyba dzięki barwom, zapachom, mieszance pewnej magii i realizmu, niezwykłości, jaką kryją w sobie współistniejące w Afryce światy, stykające się w pewnym miejscu, by stworzyć niszczącą jednak siłę…

Moja ocena:

6/6

Życzę Wam wszystkiego najlepszego na święta, z wiarą w lepsze jutro i nadzieją…
Wesołych Świąt.

Advertisements

9 responses to “„Opowieści afrykańskie” – Doris Lessing

  1. My tobie również życzymy wszystkiego dobrego! A „Opowieści afrykańskie” ciągle czekają na przeczytanie… Oby do wiosny!

  2. Dobrych i spokojnych świąt 🙂

  3. Ja nawet o „Opowieściach…” nie słyszałam i muszę braki nadrobić. 🙂 Wesołych! 🙂

  4. Czytałam, bardzo dawno temu. Niektóre momenty były męczące, ale całość ciekawa. Dobra literatura.

  5. Muszę kiedyś po nie sięgnąć – po :”Lecie przed zmierzchem” jestem Lessing zwyczajnie ciekawa 🙂

  6. Nie słyszałam wcześniej o autorze, ale czuję się skutecznie zachęcona 🙂

    • Doris Lessing dostała literacką Nagrodę Nobla w 2007 roku. Niektórzy bardzo krytykują jej książki, że są nudne, napisane trudnym językiem. Ja jednak czytałam kilka i bardzo mi się podobały. Myślę, że zależy kto czego oczekuje, mnie jej powieści uspokajają, dodają jakiejś wewnętrznej chęci. Polecam serdecznie i pozdrawiam.

  7. Bardzo cenię prozę Lessing – przekonała mnie „Piątym dzieckiem” 🙂 Teraz poluję na więcej 🙂
    Pozdrawiam,
    Olga
    WielkiBuk.com

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s