„W moim Mitford” – Jan Karon

Mitford„W moim Mitford” jest książką terapeutyczną. Niezwykle optymistyczna, ale nie „przelukrowana”, wpływa pozytywnie na czytelnika, dodaje wiary w to, że można gdzieś tam wieść spokojne życie, nie pędzić do przodu, zatrzymać się na chwilę i nie przejmować tak bardzo wszystkim. To oczywiście, jak dla mnie, utopia, ale dopuszczalna.

Głównym bohaterem książki jest pastor Timothy, który prowadzi w małej miejscowości Mitford parafię. Jest bardzo dobrym człowiekiem, lubianym przez wszystkich mieszkańców. Gdy los stawia na jego drodze ogromnego psa i łobuzerskiego Dooley’a życie przewraca mu się do góry nogami – chociaż tylko takich problemów, to można by mu pozazdrościć. Potem pojawiają się inne perypetie, z którymi nigdy nie miał do czynienia, w tym i miłosne, więc życie parafialne kwitnie. 🙂

Opisy ogródków, domów, kościoła sprzyjają całości i pomimo naprawdę prostego tematu powieść czyta się bardzo, bardzo przyjemnie.

Polecam tę niezwykle ciepłą książkę o cudownym miasteczku Mitford, gdzie „dzieje się lepsza strona życia” – jak napisano we wstępie. Słowa w niej płyną
i docierają do każdego, dodając otuchy i odrywając od codzienności. Mieszkańcy to prości ludzie, którzy nie mają wielkich wymagań, od losu nie oczekują zbyt wiele, nie pragną sławy. Jest to książka o prostym, codziennym życiu, które zwyczajnie płynie. Z dnia – na dzień. Nic więcej.

Nie jest mi dane tak żyć, ale z ogromną przyjemnością przeczytałam o Mitford. Zresztą domyślacie się, że lubię historie małych miasteczek – wspominałam o moim ulubionym Midsomer (oczywiście cieszymy się (fani), że pomimo tylu morderstw ono jeszcze istnieje 🙂 ), wymyślonym przez C.Graham i za każdym razem, gdy akcja dzieje się w tego typu miejscu, jakby z góry wiadomo, że będzie mi się podobało. Właśnie dlatego zamówiłam już sobie drugą część o Mitford – „Światełko w oknie”.

Cytat, który bardzo mi się podoba:

„Czasami tak bardzo staramy się być użyteczni, że tracimy wszystkie siły i w końcu stajemy się bezużyteczni. (…) Czy jesteś zbyt zmęczony, by biec, i zbyt przerażony, żeby odpocząć?”

Moja ocena 4+/6

Advertisements

8 responses to “„W moim Mitford” – Jan Karon

  1. Nie czytałam jeszcze nic tej autorki, ale mam w domu jedną jej książkę więc nawiążę z nią romans.)

  2. Czytałam tylko pierwszą część. Podobało mi się, ale jakoś dotąd nie pomyślałam żeby poszukać reszty.

  3. Zaczytywałem się przed kilkoma laty w książkach Jan Karon o Mitford. To była rzeczywiście miła lektura, książki, przy których czytelnik wypoczywa.

  4. Ta książka to jak placek drożdżowy z dobrą kruszonką i ciepłym mlekiem. Tylko że szkodzi na oczy, bo co jakiś czas musiałam sobie popłakać. Ale działa jak magnes. Daj Boże więcej takich!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s