„Starcie królów” – George R.R. Martin

starcie-krolow-twarda-filmowa-87015020„Nie ma prawdziwych rycerzy, tak samo jak nie ma bogów. Ten, kto nie potrafi obronić się sam, powinien zginąć, żeby zrobić miejsce dla tych, którzy to potrafią. Światem władają ostra stal i silne ręce. Nie wierz tym, którzy ci wmawiają, że jest inaczej.”

I ta wypowiedź oddaje idealnie sens drugiej części „Pieśni Lodu i Ognia” – sagi, która wciągnęła mnie w swój potworny świat nie dając chwili wytchnienia. Musiałam czytać tomiszcze „Starcia królów” dopóki nie doszłam do ostatniej strony, bo ciekawość i chęć poznania dalszych losów bohaterów jest zbyt wielka, by odpocząć od książki, choć na chwilę.
Wydarzenia wyraźnie potwierdzają to, co zostało zawarte w przytoczonej wypowiedzi – rycerze, którzy mogą poszczycić się honorem, uczciwa walka, dotrzymanie słowa, przyjaźń – tego w powieści można szukać ze świecą. Natomiast wszelkiej chciwości, nieuczciwej walki, zawiści, intryg – na pęczki. Naprawdę czytanie o tych i tylko tych cechach ludzkich na tysiącu stronach, może zmęczyć. Ale, jak wspomniałam wcześniej – nie sposób przestać i rzucić książkę w kąt.

Bohaterowie powieści najbardziej kochają władzę i to o jej zdobycie walczą w „Starciu królów” – królów, bo nagle zbyt wielu za władcę zaczęło się uważać. Mamy zatem dwóch braci po zmarłym Robercie, jego „syna” i wybranego przez lordów północy – Robba. A za morzem o władzy śni Daenerys – smocza księżniczka.

Nad Siedmioma Królestwami zdecydowanie zapanowała zima – niosąca wojnę, spustoszenie i głód. Ludzie mają dość i obrzucają łajnem władców zabawiających się w grę o tron, niezważających na to, że kraj popada w ruinę.

Moim ulubionym wątkiem pozostają losy Jona Snowa i czarnych braci stacjonujących na Murze oraz poczynania krasnala Tyriona. Ciekawi mnie też sytuacja sióstr – Aryi i Sansy. Arya – nieposkromiona, podobnie jak w części pierwszej, buntuje się i wykorzystuje swą naturę do przetrwania w niewoli, natomiast jej siostra Sansa pozostaje na dworze Joffreya, ale postawa bohaterki ulega nieznacznej zmianie i zaczynam ją lubić – czego nie mogę stwierdzić po części pierwszej. Tyrion, chociaż jest Lannisterem, to jednak mój ulubiony bohater – mądry i przebiegły, patrzy dość trzeźwo i nie boi się wytknąć głupoty nawet królowi.

W powieści panuje nienawiść i nieustająca walka – szerzące się zło jest w świecie Siedmiu Królestw chlebem powszednim. Świat ten jednak ma niesamowitą moc. Bo chociaż uśmierca swych bohaterów, jednego po drugim, to wciąga w swoje wielkie bagno tysiącem macek. Trzymają czytelnika i nie puszczą, dopóki nie przeczyta on ostatniej kartki. Z tego powodu powinnam teraz złapać jak najszybciej część trzecią, bo oczywiście „Starcie królów” skończyło się w takim momencie, że nie sposób nie chcieć czytać dalej. Na szczęście moja silna wola pozwoliła mi na chwilę przerwy. Boję się, że mogłabym stracić rozum…

Oczywiście pewna jestem, że będzie to tylko chwila. Bo już powoli zaglądam do „Nawałnicy mieczy”. Ktoś napisał, że ta seria jest jak narkotyk – to chyba jedyna prawda w tej pieśni …

Moja ocena 6/6

Advertisements

17 responses to “„Starcie królów” – George R.R. Martin

  1. Ja z utęsknieniem czekam na kontynuację serialu, na razie kolejne tomy książki tylko oglądam na półce. Ale nie wiem czy długo tak wytrzymam 🙂 jak będę znajdować takie wpisy w blogach. 😉

    • Oglądałam pierwszy sezon, teraz kolej na drugi. Staram się jednak najpierw przeczytać książkę – ale serial również wciąga, to prawda.

  2. Już wiem co przeczytam po odczepieniu się od Wladcy Pierścieni! Dziękuję za propozycję 🙂

  3. Miał rację, kto stwierdził, że seria działa jak narkotyk, Szkoda tylko, że autor coraz bardziej oddala się od głównych wątków…

    • Jak na razie jest ok, ale czytałam opinie o wszystkich częściach i wiem, że lepiej raczej nie będzie. Mimo to niezwykle wciąga…

  4. Tak ciekawie piszesz o świecie stworzonym przez autora, że czuję się zachęcony do lektury. Tylko czasu brak na czytanie, a tytułów w poczekalni coraz więcej…

  5. Książka naprawdę jest godna uwagi, „Nie ma prawdziwych rycerzy, tak samo jak nie ma bogów. Ten, kto nie potrafi obronić się sam, powinien zginąć, żeby zrobić miejsce dla tych, którzy to potrafią. Światem władają ostra stal i silne ręce. Nie wierz tym, którzy ci wmawiają, że jest inaczej.” to niestety prawda choć zdarzają się wyjątki takie jak Jon Snow 🙂

    • Tak wiem, ale z tego, co wyczytałam u fanów Martina ten wyjątek też chyba przestanie być wyjątkiem…
      Mam nadzieję, że się mylę.

  6. Czytałam i potwierdzam, wciąga. I nieważne, że czasem się zżymam, bo to czy tamto mi nie pasuje – ale czytam i czytam, dopóki nie skończę…

  7. Ja nie dałam rady przebić się przez pierwszy tom. Wiem, że powinnam może przeczytać więcej niż 100 stron, ale jednak jakoś nie zagrało mi to w duszy… 🙂

  8. Jak pewnie wiesz, uwielbiam tę sagę! Zgrzytam zębami, że Martin pisze, pisze, i napisać nie może. Masz, na szczęście, jeszcze parę tysięcy stron przed sobą, ale i Ty pewnie dołączysz do zgrzytających 😉

    • Już zgrzytam… Nawet przy tych pierwszych dwóch częściach mną rzuca, nie wiem, co będzie dalej… 😉
      Powyrywam włosy chyba. 😉

      • Ja nie przepadam za niektórymi bohaterami z kolejnych dwóch części, ale i tak pozostaję Martinowi wierna 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s