„Studio Sex” – Liza Marklund

„Studio sex” to powieść kryminalna, której główną bohaterką jest znana chyba z wszystkich książek Lizy Marklund dziennikarka, Annika Bengtzon. W tej części stawia ona pierwsze kroki w zawodzie jako stażystka jednej z gazet. Jej zadaniem jest zdobycie jak najwięcej informacji dotyczących zabójstwa młodej dziewczyny, której ciało zostało znalezione na cmentarzu. Annika krąży po okolicy, dzwoni, zadaje wiele pytań – stara się zaistnieć, zrobić dobre wrażenie na doświadczonych pracownikach i oczywiście utrzymać się w tej pracy. Nie wychodzi jej to najlepiej, ale jest inteligentna i powolutku łączy fakty tworząc przyciągające czytelników artykuły. Po pewnym czasie jednak pojawiają się zupełnie nowe informacje, które pozornie dyskwalifikują ją jako dobrą dziennikarkę. Tak więc nie brakuje na drodze do sukcesu młodej bohaterce i gorzkich pigułek…

Nie jest to typowy kryminał, gdyż głównym bohaterem szukającym zabójcy nie jest detektyw tylko dziennikarka. Młodziutka i naiwna Annika albo ciągle się czerwieni, albo upada jej torebka, żyje w biegu i stresie. Pomimo tego, jest postacią sympatyczną i myślę, że lubianą przez czytelników. I – jak dla mnie jedynym powodem, dla którego przeczytałam tę książkę do końca. Może też dlatego udało mi się ją skończyć, że czytało się ją szybko – bardzo przegadana, składała się z wielu dialogów (czego  nie lubię), żadnego właściwie śledztwa, ciągłe poszukiwanie sensacyjek do gazety, wieczne zażenowanie Anniki – to powodowało, że książka stawała się miejscami nudna, a wydarzenia mało wiarygodne.

Przeskoczyłam przez nią, nic jakoś nie wniosła w moje „czytelnicze doznania”, ale i tak stawiam ją wyżej od „Księżniczki z lodu” C.Lackberg – tamtej nie dałam rady doczytać.
„Studio sex” traktuję jako tzw. „czytadło”, szybkie i pomimo wad, dość przyjemne. Na pewno nie mogę napisać, że książka bardzo mi się podobała, bo raczej średnio, ale myślę, że wrócę do L.Marklund, by poznać Annikę jako dorosłą dziennikarkę i zobaczyć, jak sobie radzi w życiu.

Moja ocena 3/6

Advertisements

14 responses to “„Studio Sex” – Liza Marklund

  1. Z Lizą Marklund jest tak, że im dalej tym lepiej, choć mimo, że jej bohaterka dojrzewa to wciąż się czerwieni i upuszcza torebkę 😉

  2. Już to gdzieś pisałam, ale powtórzę – bardzo lubię Czarną Serię. 🙂

  3. Podzielam opinię Agaty – w kolejnych częściach jest lepiej 🙂 pozdrawiam !

  4. Wcale się nie dziwię, że książka nie przypadła Ci do gustu, bo akurat o tej pozycji Lizy Marklund słyszałam zawsze przeciętne opinie, bo i sama chciałam ją sobie kupić.

  5. Annikę chętnie poznam, z przyjemnością czytam książki, w których bohatem jest osoba, dająca się polubić. Napisałaś o niej bardzo zachęcająco – naiwna dziennikarka- tym mnie kupiłaś, bo poznając naiwnych można się czasami czegość nauczyć, czasami nawet ubawić.
    Ale chyba nie Czarną Serią?
    Przeczytałam „Księżniczkę Lodu” i ledwo dobręłam do końca. W ogóle mi się nie podobała. Może dlatego, że czytałam ją zaraz po Millennium Stiega Larsena? To zupełnie inna klasa.
    Dziękuję ci, za zaglądnięcie na mój blog, że posłuchałaś mnie w uadycji radiowej. Mam teraz wrażenie jakbyśmy się lepiej poznały. To fajne uczucie.
    Proszę napisz do Novae Res jeszcze raz, oni są zobowiązani wysłać książkę za receznzję. Często też musiałam ich prosić kilka razy o coś, co powinno być załatwione od razu.
    Pozdrawiam serdecznie, wciąż ciekawa twojego odbioru „Czy było warto” 🙂
    Do następnego
    Lilka
    http://owocdecyzji.com/

    • Napiszę jeszcze raz, zobaczymy. 😉
      Bardzo dobre kryminały pisze Jo Nesbo, Norweg. Mocne, nie zawiodłam się na nich po Millenium. Trzeba sobie tylko sprawdzić kolejność, bo jest dość ważna. Natomiast L.Marklund to jednak, podobnie jak C.Lackberg lżejsze książki. Ale postać dziennikarki – interesująca, może faktycznie w kolejnych częściach „dojrzewa” i czegoś można od niej się nauczyć. 😉
      Pozdrawiam.

  6. O widzisz, a ja „Księżniczkę z lodu” wspominam dość dobrze, nawet wypożyczyłam sobie kolejne tomy, zaczęłam czytać i… ledwo dobrnęłam do końca. Co się zirytowałam to moje. Ostatnio znów dałam jej szansę, przeczytałam „Niemieckiego bękarta” i znów się zawiodłam. Nie będzie kolejnej szansy. Nie twierdzę, że kobiety są złe w pisaniu kryminałów, jednak w tym gatunku zdecydowanie wolę płeć przeciwną. Nie wiem czy sięgnę po L. Marklund, podchodzę do niej jak do jeża. Póki co ustawiłam się w bibliotecznej kolejce po Nessera i Edwardsona, liczę na dobre kryminały 🙂

    • Edwardsona jeszcze nie czytałam, ale Nesser pisze świetnie. Właściwie są to powieści obyczajowe, z wątkiem kryminalnym, ale naprawdę wciąga…
      Pozdrawiam.

  7. Raczej gustuję w tych wersjach kryminałów, gdzie mordercy poszukują detektywi. Nie wiem, dlaczego, ale budzi to we mnie więcej pozytywnych emocji podczas czytania. Dlatego nie jestem pewna, czy przeczytałabym tą powieść. 🙂

  8. czytalam- ciekawa historia , ale fatalnie napisana- jezyk nie do przyjecia, chociaz nie wiem na ile to kwestia tlumaczenia a zauwazylam kilka wpadek tlumacza. Nastepnego tomu nie kupie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s