„Powrót nauczyciela tańca” – Henning Mankell

Pomimo tego, że brak w powieści „Powrót nauczyciela tańca” mojego ulubionego policjanta – Wallandera, książka podobała mi się. Mankell w swoim pisaniu ma coś, co lubię chyba. Albo mam do niego słabość? Książka nie miała szczególnie dobrych opinii wśród czytelników, ale mnie kolejny raz powieść tego szwedzkiego autora przypadła do gustu. Trochę inaczej natomiast ma się sprawa z głównym bohaterem, 37-letnim Stefanem Lindmanem, chorym na raka policjantem, który podczas zwolnienia lekarskiego wyjeżdża w głąb Szwecji, by przyjrzeć się śledztwu związanemu ze śmiercią dawnego znajomego z policji – Herberta Molina. Nie mam do niego aż tyle sympatii, ile miałam do Kurta Wallandera – Stefan ciągle użala się nad sobą, jest wyjątkowo zagubiony i mało operatywny. Jednak podczas swego pobytu w Sveg wpada na trop niezwykle „chorej” organizacji faszystowskiej. Okazuje się również, że zamordowany policjant w czasie wojny walczył po stronie Hitlera, a swym poglądom był wierny aż do śmierci. Cała historia jest bardzo ciekawa, poznajemy mnóstwo postaci, które odgrywają mniejszą lub większą rolę w książce. Styl śledztwa powolny, ale wnoszący wiele informacji, które ostatecznie prowadzą do rozwiązania zagadki i rozszyfrowania zakamarków umysłów ludzi, którzy uważają się za lepszych od innych.

Powieść naprawdę mi się podobała, ale przy jej czytaniu trzeba uzbroić się w cierpliwość – powolny styl Mankella, wiele opisów i powrotów do przeszłości, niemających nic wspólnego ze śledztwem, no i sama postać głównego bohatera, mogą być elementami nużącymi. Jednak jak wspomniałam – mój sentyment do pisarza pozostaje na swoim miejscu, więc książka jest dla mnie kolejną wspaniałą powieścią Henninga Mankella – i oby tak dalej.

Moja ocena 5/6

Reklamy

19 responses to “„Powrót nauczyciela tańca” – Henning Mankell

  1. Nie czytałam nic Mankella, chociaż widziałam wiele recenzji książek jego autorstwa. Kurt Wallander – to ten z telewizji :D? Kiedyś coś takiego leciało…

  2. Ooooo, jestem jako Anonim? Nie wiem czemu tak… jak coś to szfagree z http://www.szfagree.blogspot.com 😉

    • Nic nie szkodzi – widocznie wordpress nie załapał… 😉
      „Wallander” to serial kryminalny – świetny. Powieści o nim bardzo lubię, ale Mankell skończył już ten cykl. „Powrót n-ela tańca” ma zupełnie innych bohaterów. Pozdrawiam serdecznie.

  3. Ciekawa tematyka. Książka klimatem zdecydowanie przypadłaby mi do gustu. 🙂

  4. Uwaga zdecydowanie nie książkowa, chciałam tylko powiedzieć, że bardzo podoba mi się zmiana „wystroju” 😀
    Dawno mnie nie było i ta odmiana zdecydowanie mnie zauroczyła!!
    Pozdrawiam serdecznie i melduje powrót.

  5. Kocham Mankella – ale czytałam tylko książki z Wallanderem, dwie pierwsze. To prawda, że ten autor pisze dosyć powolnie, a akcja nie rozwija się w tempie błyskawicznym, aczkolwiek uważam, iż w tym tkwi cały urok 🙂
    Szablon rzeczywiście bardzo ładny i cieszę się, że już do nas wróciłaś 🙂 Brakowało mi beatrix’owych recenzji!

  6. Ja też mam słabość do Mankella, a PNT bardzo mi się podobał ! pozdrawiam 🙂

  7. To ja przyznam się, że ta powieść nie przypadła mi do gustu, czemu dałam wyraz u siebie:).

  8. nie znam Mankella, ale chce to w końcu zmienić. 🙂

  9. Książki Henninga Mankella jeszcze przede mną, ale jest to tylko kwestia czasu 🙂

  10. O, znam Lindmana z „Nim nadejdzie mróz”! To awansował do rangi pierwszoplanowego bohatera? Dobrze, poczytam.

  11. Mankela uwielbiam, prawdziwa klasa! Mnie sie akurat jego powolny styl bardzo odpowiada, jest taaki skandynawski:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s