„Ostatni dobry człowiek” – A.J.Kazinski

„Ostatni dobry człowiek” to powieść z typu tych, jakie lubię najmniej – czyli nie jest tak, że zupełnie mi się nie podobało, ale…
Już opis na okładce trochę mnie przystopował, np. słowa „Po Danie Brownie nadchodzi A.J.Kazinski”… Trudno mi się zgodzić, że Brown wniósł cokolwiek do literatury oprócz natłoku słów i mało sensownych zdarzeń. Jego powieści są z grupy tych, gdzie można przeskakiwać po kilka stron i nic się nie straci.
„Ostatni dobry człowiek” nie jest powieścią, przy której wymaga się skupienia uwagi i ciągłego analizowania słów bohaterów, opisów  emocji i otoczenia. Ale czasami coś lekkiego i przyjemnego też jest potrzebne, nawet jeśli to thriller. Dlatego od czasu do czasu sięgam po T.Gerritsen, Deavera albo L.Childa. Natomiast panowie (bo okazuje się, że twórcy tej powieści to duet) Kazinski nie przekonali mnie do swej historii.
Głównym bohaterem jest Niels Bentzon, który ma zająć się – właściwie tylko przyjrzeć pewnym dziwnym wydarzeniom związanym z tajemniczymi zgonami „dobrych ludzi”. Do śmierci tych osób dochodzi w różnych stronach świata. Za każdym razem na ich plecach pojawia się dziwny znak przypominający tatuaż.
W tajemniczej sprawie Nielsowi pomaga Hannah Lund  – bardzo bystra pani astrofizyk, która dostrzega pewien system – do śmierci „dobrych ludzi” dochodzi w takich miejscach na ziemi, które istniały zawsze, jeszcze zanim na świecie pojawił się człowiek. Ponadto można wyliczyć odległości, jakie dzielą dane zabójstwa i odpowiedzieć na pytanie – gdzie umrze następna osoba.
Czyli pomysł na pewno chwytliwy, jeśli chodzi o powieść sensacyjną, thriller – ale ja jednak wolę przyziemniejsze sprawy kryminalne i kompletnie zwykłych, zszarganych życiem detektywów. Super negocjator i super mózg naukowy są jak dla mnie bardzo mało wiarygodnymi bohaterami.
Oczywiście książka jest wciągająca, akcja pędzi, trwa wyścig z czasem – „światowy bestseller” musi taki być. Ja widocznie nie nadaję się do czytania światowych bestsellerów, bo to wszystko było dla mnie zbyt … nie wiem, „krzykliwe”, takie „pod publikę”…
Jednak książka podoba się – i wielu z was, i czytelnikom w ogóle, więc polecam wszystkim, którzy nie czytali. Lektura w sam raz na zimowe mrozy. Pozdrawiam cieplutko.
Moja ocena 3/6

Reklamy

15 responses to “„Ostatni dobry człowiek” – A.J.Kazinski

  1. Fanką Brown’a nigdy nie byłam, więc i ten autor mnie nie zachęca…

  2. Mnie się książka podobała, jednak nie czytałam żadnej powieści Browna, dlatego nie mogę porównać twórczości tych dwóch pisarzy do tego jednego 🙂

    • Dość spore podobieństwo – podobny schemat…. Ale wiem, że Tobie się podobała, dlatego, jak napisałam – w tym przypadku nie dla mnie….
      😉

  3. „Światowy bestseller” to pojęcie względne. „Kod” pana Browna przeczytałem bez ochów i achów, to dobra sensacja i nic więcej. „Ostatniego człowieka” widziałem w bibliotece i teraz wiem, że go nie wypożyczę. Pozdrawiam ciepło 🙂

  4. Hehe, a ostatnio jadąc metrem przypatrywałam się reklamie tej książki.

  5. Mam na półce, pożyczone, z zainteresowaniem więc przeczytałam recenzję i bardzo dziękuję, bo teraz wiem, czego się spodziewać i na kiedy sobie książkę odłożyć. 🙂

    • Też ktoś mi pożyczył, dlatego musiałam się lekko sprężyć, ale nie zrobiła na mnie wrażenia. Wiem, że innym się podoba, więc może Tobie przypadnie do gustu. Jak dla mnie – zbyt dużo tego bestselleru…..
      Pozdrawiam. 🙂

  6. Hmm… Nie jestem przekonania. Chyba dam sobie na wstrzymanie, ponieważ wątpię, czy tego typu historia przypadnie mi do gustu. A nie ma co robić niczego na siłę.

  7. mnie się Brown’a całkiem miło czytało natomiast pan Kazinski jakoś mnie nie przekonuje. wole Deaver’a.

  8. „kompletnie zwykłych, zszarganych życiem detektywów” – dokładnie tak 🙂 Bardzo się cieszę, że trafiłam na Twój blog, bo widzę tu wiele tytułów książek, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. Będę zaglądać!

  9. kupiłam w tamtym tygodniu 🙂 zobaczymy:)

  10. Podobnie jak Ty nie przepadam za thrillerami, kryminałów raczej nie czytam choć Larsonem się zachwyciłam. Najczęściej sięgam po powieści. Uwielbiam „good stories”. Lubię przenosić się w świat innych, ale musi on być realny, świat z którym mogę się utożsamić.
    Nie sięgam po sensacje, bezsensowności nie toleruję ani w książkach ani w życiu.
    Tak czytam Twoje recenzje i się zastanawiam jak odbierzesz moją książkę.
    Już niedługo, na wiosnę się ukaże. Trzymaj za mnie kciuki. Dziękuję za odwiedziny.
    Pozdrawiam z gorącego Meksyku
    Liliana
    http://owocdecyzji.com/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s