„Lód w żyłach” – Yrsa Sigurdardottir

Do Yrsy Sigurdardottir lubię wracać dla wytchnienia. Pomimo tego, że pisze ona kryminały, różnią się one od mrocznych powieści tego typu. Książki tej islandzkiej autorki napisane są z jakimś wyczuciem – dotyczą morderstw i ciężkich przestępstw, ale opisy pisarka tworzy bardzo umiejętnie – bez niepotrzebnego wnikania w ich brutalność i rozkładania na czynniki pierwsze. Czytelnik pomimo to, wie wszystko. Bardzo lubię styl Yrsy, a jeszcze bardziej główną bohaterkę wszystkich części – prawniczkę Thorę. Tym razem wybiera się ona na Grenlandię, gdzie spędza czas w towarzystwie ukochanego Matthew, swej niesfornej sekretarki Belli i kilku innych osób. Mają oni za zadanie rozwikłać zagadkę zaginięcia trzech osób, ale przede wszystkim doprowadzić do dalszych prac nad odwiertami, na czym zależy głównie bankowi mającemu wypłacić wysokie odszkodowanie.
Na miejscu sprawy komplikują się dość szybko. Pojawia się wiele niewytłumaczonych aspektów pobytu w bazie wcześniejszych pracowników. Sytuacja bohaterów odciętych od świata, na dalekiej zimnej północy, zmienia się z minuty na minutę i przybiera niebezpieczne oblicze.

Jak zwykle książkę czytało się szybko i bardzo przyjemnie. Thora nie należy do grupy „detektywów wyklętych”. To bardzo miła i sympatyczna kobieta borykająca się z problemami osobistymi. Sprawy, których się podejmuje są ciekawe, toczące się w różnych, dziwnych miejscach. Często wiążą się z nimi jakieś legendy, wierzenia i rytuały. Thora do każdego zadania podchodzi z rozwagą i zdrowym rozsądkiem, zadaje mądre pytania i jest bardzo przekonywująca w swych działaniach.

„Lód w żyłach” to moja czwarta powieść Yrsy Sigurdardottir – żadna mnie nie zawiodła.
Moja ocena 4+/6

Reklamy

16 responses to “„Lód w żyłach” – Yrsa Sigurdardottir

  1. Mam w planach. Lubie kryminały skandynawskie, więc z chęcią przeczytam:))

  2. Z chęcia przeczytam kolejną książkę tej autorki 🙂 Choć z pierwszą troszkę się męczyłam.

  3. no to teraz kolej na Spojrz na mnie 😉

  4. Nie miałam do czynienia z książkami tej autorki. W dodatku nie przepadam za akcją w sytuacji izolacji i zamknięcia, bo zawsze większość bohaterów ginie, a przetrwają nieliczni. W każdym razie „nie” nie mówię, ale jeszcze nie teraz.

  5. Nie znam jeszcze tej pani, ale „Spójrz na mnie” czeka u mnie na swoją kolej. 🙂

  6. Przeczytałam w zeszłym roku i byłam pod naprawdę miłym wrażeniem )

  7. Jeszcze nie miałam okazji przeczytać żadnej książki tego autora, ale z każdą kolejną recenzowaną u Ciebie mam coraz większą ochotę. Również tę książkę dodaję do mojej listy „chcę przeczytać” 🙂

  8. ja też ją dosyć lubię, chociaż podczas lektury jej najnowszej u nas niestety zżymałam się, bo widzę, że pani niestety, nie odrobiła dobrze lekcji w temacie zespołu Downa, a uważam, że jak już się o czymś pisze, to żeby nie szkodzić tematowi, warto się z tym czymś bardzo dobrze zapoznać. Ale ja mam teraz takie osobiste skrzywienie w tym temacie. Pozdrawiam.)

    • Jeszcze tej najnowszej nie czytałam, ale oczywiście – jeśli podejmuje się podjąć jakikolwiek temat w swej powieści należy robić to kompetentnie – bez dwóch zdań….
      Pozdrawiam również serdecznie. 🙂

  9. Siostra ma tą serię, czyta i się zachwyca, więc chyba szybko nie sprzeda. Mam zatem szanse przeczytać, a po Twoich recenzjach i jej zachwytach i sporą ochotę na to 🙂

  10. A właśnie „Lód w żyłach” to jedyna jej książka, którą przeczytałam całą 🙂 i nawet mi się podobało. Kiedyś dawno starałam się przeczytać bodajże „Trzeci znak”, a teraz, od razu po „Lodzie…” zachęcona sięgnęłam po „W proch się obrócisz” i znowu poległam. Chociaż sama Thora jest naprawdę odświeżająco rozpisaną postacią przy zalewie detektywów-amatorów zdecydowanie dysfunkcyjnych życiowo i ją polubiłam, te książki wydaję mi się mocno nieprzyjemne. Ale jedno, co tak naprawdę mi przeszkadza, to język, nie wiem czy to wina tłumaczenia czy autorki, ale jej sposób pisania, słowa, których używa jakoś mnie odstraszają. A szkoda, bo wydaje mi się, że ma spory talent do konstruowania intrygi.

    • Nie wiem, jak dla mnie to jedne z lżejszych powieści kryminalnych. Czyta mi się dobrze, chociaż język faktycznie różni się delikatnie od innych ksiażek, może taki styl pisarki. Rozumiem, że może nie przypaść do gustu – tak jak nie mogłam przejść przez „Szlak kości” – właśnie przez dziwny i moim zdaniem słaby język powieści.
      Każdy ma jakieś swoje typy…. 😉
      Pozdrawiam.

  11. oj coś czuję, że polubię tą autorkę. Absolutnie w moim klimacie 🙂 Cieszę się, że znalazłam coś nowego, w takim razie muszę wyciągnąć ja z biblioteki. Pozdrawiam!:)

  12. Jakoś nie jestem przekonana… Lubię kryminały, detektywów, rozwiązywanie spraw, ale coś mi tu nie pasuje i sama nie wiem co… Być może kiedyś przeczytam tę książkę, jeśli ją gdzieś spotkam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s