„Diagnoza” – Jennifer Haigh

Opis na okładce powieści „Diagnoza” sugeruje, że jest to książka o chorobie, o przezwyciężaniu jej skutków i że dotyczy głównej bohaterki Gwen zmagającej się z zespołem Turnera. A tak nie jest…
Jest to historia rodziny, w której u jednego z dzieci – dziewczynki Gwen, stwierdzono zespół Turnera. Historia rodziny, gdyż poznajemy dokładnie sytuację każdego z jej członków – prawdę mówiąc o samej Gwen jest właściwie najmniej. Dowiadujemy się, jak potoczyły się losy braci – Billa i Scota po rozwodzie rodziców, Franka i Paulette – którego ponoć powodem była choroba ich córki. Paulette winiła Franka za rozwód, twierdząc, że nie poradził sobie z ciężarem choroby ich córki. Tak naprawdę to on dostrzegł jako pierwszy, że z Gwen jest coś nie tak, to on szukał lekarzy i lekarstw. I to on wierzył w jej samodzielność – nie oponował, gdy zmieniła szkołę, podjęła pracę i wyjechała sama na urlop. To ojciec opłacił kurs nurkowania, który pewnego dnia zmienił jej całe życie….
Paulette była najmniej ciekawym bohaterem – kompletnie nie rozumiała swoich dzieci i ich motywów postępowania, a w imię miłości gotowa była zniszczyć im życie. Zupełnie jednak nie zdawała sobie sprawy ze swego postępowania – wierzyła całe życie w to, że jest idealną matką.

Wspaniale autorka przedstawiła w książce historię Billy’ego, który jest homoseksualistą i bardzo zdolnym lekarzem – jego zmagania z samym sobą i w końcu dojście do jakiegoś rozwiązania. Ostatecznie to o Billym dowiemy się:
„Słuchał. Zmusił się, by to wszystko sobie przyswoić – mnóstwo głęboko niepokojących szczegółów. Takie właśnie było życie jego brata, młodszego brata, od którego poznania powstrzymywał go System. Teraz zrozumiał, że System nie jest mu już potrzebny. Przez lata służył mu za pewnego rodzaju parawan, za którym ukrywał miłość i złość, lojalność, nieprzewidywalną i obezwładniającą czułość dla czworga ludzi, jakich miał: dla matki, ojca, Scotty’ego i Gwen.”

Pod koniec książki, gdy bracia spotykają się w dawnym rodzinnym domu odkupionym jakimś cudem przez ich matkę, przeprowadzają rozmowę – z niej to Billy dowiaduje się o skomplikowanej sytuacji, w jakiej znalazł się jego młodszy brat – o żonie, która odeszła, o dzieciach, pracy…… My znamy sytuację każdego z członków tej rodziny dokładnie – oni o sobie nie wiedzą nic….
A co z Gwen? Po próbie zniszczenia jej życia przez własną rodzinę, próbuje za wszelką cenę odwrócić to, co zostało zepsute i odnajduje szczęście – na dalekiej karaibskiej wyspie…..
Mam wrażenie, że mogłabym pisać i pisać o tej książce…. Nie jest długa, ale dotyka tylu strun i działa na emocje tak, że nie sposób o niej zapomnieć.
Piękna powieść, mnie podobała się bardzo. Trochę przypominała mi „Korekty” Jonathana Franzena – bardzo lubię takie skomplikowane (ale nie inne od dobrze nam znanych) ludzkie i rodzinne losy, opisane bez większej ckliwości, głęboko i mądrze. Autorka opowiada o różnorodnych charakterach człowieka, ale ich nie ocenia – żadnego nie przedstawia jako złą czy dobrą postać – ludzie są różni – już w jednej rodzinie zupełnie do siebie i swym postępowaniu niepodobni. W powieści „Diagnoza” widać to bardzo dobrze. I właściwie można by powiedzieć, że ta tytułowa diagnoza nie dotyczy tylko Gwen – ale każdego z członków tej konkretnej rodziny – i jakby się zastanowić, to dotyczy ona każdego z nas.

Moja ocena 5+/6

Advertisements

14 responses to “„Diagnoza” – Jennifer Haigh

  1. Brzmi naprawdę interesująco. Chętnie przeczytam za jakiś czas.

  2. Świetna recenzja. Już dopisuję tę książkę do listy:))
    Pozdrawiam!!

  3. Od jakiegoś czasu już mam ją na liście, jestem jej niezmiernie ciekawa 🙂

  4. Twoja recenzja bardzo przypomina mi książki Jodi Picoult. Trudny temat, rodzinne problemy, czytelnik wie o bohaterach wszystko, a oni o sobie nawzajem wiedzą bardzo mało, a raczej kierują się wyobrażeniami na temat danej osoby.
    Podobnie, jak to bywa w życiu…

    • Lubię J.Picoult, ale jest to trochę inna książka. U Jodi bohaterowie są dokładnie, szczegółowo rozliczeni, tutaj natomiast jakby bardziej z boku narrator stoi, opowiada o bohaterach trochę inaczej. Podczas czytania można to wyczuć.Niewiele wiemy o przebiegu choroby Gwen, gdyż poznajemy ją dokładnie, gdy jest po trzydziestce.
      Książka jest naprawdę warta przeczytania. Polecam.
      😉

  5. No proszę, taka oczywista treść książki wydaje się z tytułu a tu jednak nie do końca. 🙂 Chętnie przeczytam jak trafię na nią.

  6. Faktycznie, jeśli „Diagnoza” jest taką ponadczasową książką, którą możemy interpretować nawet podstawiając samych siebie za bohaterów, to jestem jej bardzo ciekawa.

    P.S. Pamiętam jak dodałaś recenzję „Rzeki bogów” i już wtedy byłam książką zainteresowana 🙂 Dlatego tym bardziej się cieszę, że mogłam ją przeczytać.

  7. No proszę, a ja się po tytule spodziewałam thrillera medycznego 😉 Kto wie, jak będę miała okazję, to czemu nie?

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Nic wspólnego z thrillerem medycznym. Medycyny to tu niewiele – za to sporo o człowieku i jego lepszych lub trochę gorszych stronach…. Polecam, mam nadzieję, że spodoba się tak, jak mnie.
      Pozdrawiam również serdecznie.

  8. Ja też mocno przeżywałam lekturę tej książki. Uświadomiła mi ona, jak bezsensownym jest nasze, babskie marudzenie, w ogóle narzekanie na wyimaginowane zady i walety, kiedy pośród nas tyle ludzkiego nieszczęścia. Ale pisałam o tym jakiś czas temu, w dziale z lit. amer. (jakby co). Cieszę się, że ją przeczytałaś, to bardzo dobra – edukująca i oczyszczająca wewn. lektura. Polecam każdemu, kto lubi sobie ponarzekać i kto nie zdaje sobie sprawy jak wiele traumy kosztuje każdego z rodziny dotkniętej tym nieszczęściem. Pozdrawiam serdecznie 🙂

    • Wspaniale mi się czytało o bohaterach tej książki. Autorka jakoś tak umiejętnie o każdym z nich opowiedziała. Nie było żadnej histerii, narzekania – dokładnie jak piszesz. Bardzo mi się podobało, bardzo.
      Pozdrawiam również serdecznie.

  9. Podobnie jak Magda spodziewałam się medycznego thrillera 🙂 Będę pamiętać tytuł – teraz nie mam nastroju na takie historie, ale u mnie wszystko się zmienia i za rok może będę szukać właśnie dobrych obyczajowych lektur 🙂

  10. nigdy o niej nie słyszałam, ale widzę, że będę musiała nadrobić braki. uwielbiam wielopłaszczyznowe powieści 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s