„Tryptyk” – Karin Slaughter

„Tryptyk” Karin Slaughter jest mrocznym i takim „mało przyjemnym” thrillerem. Postacie, które się w nim pojawiają mają mnóstwo problemów z własnym życiem. Policjant, który nie dogaduje się z żoną i upośledzonym synem, inny policjant borykający się całe życie z głęboką dysleksją i wychowywany w sierocińcu, policjantka z obyczajówki, której zachowanie i ubiór pozostawiają wiele do życzenia – również swe dzieciństwo spędziła w domu dziecka i kolejnych rodzinach zastępczych, przestępca – pedofil, który właśnie wyszedł na wolność, jego siostra lesbijka i cała masa innych podejrzanych postaci ze skrzywioną psychiką.

Akcja umiejscowiona w mieście oddającym klimat Atlanty – jak przeczytałam w informacji od autorki, miasta, które znajduje się w pierwszej dziesiątce amerykańskich miast o największej przestępczości. Mamy tu brudne dzielnice pełne młodocianych narkomanów, prostytutek i dilerów. Mamy też podrzędny posterunek, w którym nad sprawą zabójstw i okaleczeń młodych dziewczyn pracuje Michael Ormewood. Towarzyszy mu agent specjalny Will Trent. To on zacznie widzieć w tym wszystkim coś niepasującego, to on dostrzeże pewne symptomy, które doprowadzą do rozwiązania całej sprawy.

Równocześnie ze śledztwem poznajemy losy więźnia – Johna Shellyego. Dowiadujemy się w jaki sposób trafił do więzienia jako 16-letni chłopak i jak toczą się jego losy współcześnie, gdy zwolniony warunkowo próbuje funkcjonować w nowym życiu, bojąc się własnego cienia. Pewnego dnia odkrywa, że ktoś przybrał jego tożsamość – co może doprowadzić do powrotu Johna do więzienia.

Książka bardzo mi się podobała – chociaż to jeden z cięższych thrillerów jakie czytałam, bo oprócz wątków śledztwa mamy w nim opisy ludzkich pokręconych losów, ludzkich charakterów i zła. Autorka wykonała kawał dobrej roboty, bo czytając tę książkę ma się dokładnie przed oczami brudne ulice i przestępcze osiedla miasta. Opisy są rewelacyjne. Język – no, można się domyślić, jaki.

Teraz czas na kolejne powieści Karin Slaughter.

Moja ocena 5,5/6

Reklamy

24 responses to “„Tryptyk” – Karin Slaughter

  1. Mocny thriller, ale zachęcająco go opisałaś i z przyjemnością dopisałam tę książkę do swojej listy:))
    Pozdrawiam!!

  2. to mnie się już z góry podoba. tyakie mroczne brudne i ciezkie klimaty lubię 🙂 pozdrawiam 🙂

  3. Kurczę, dawno thrillera nie czytałam, trzeba nadrobić 🙂

  4. Dla mnie przypuszczalnie za „mocne”, już okładka działa alarmująco. Na pewno jednak warstwa psychologiczna wynagradza czytelnicze zmagania.
    Swoją drogą ciekawe, czy to prawdziwe nazwisko autorki. Pisarka tworząca powieści kryminalne o nazwisku „Rzeź” to niesamowity i trochę mroczny zbieg okoliczności.

    • Psychologia odgrywa tu dość dużą rolę, sama sytuacja byłego więźnia jest bardzo ciekawa, jego powrót do społeczeństwa trudny. Życie po traumatycznym – naprawdę mocno traumatycznym dzieciństwie też nie należy do sielanki – książka jest mieszanką różnorodnych „życiowych brudów”.
      Co do nazwiska – to nie mam pojęcia, ale ciekawe… 😉

    • Też mnie to od razu zaciekawiło:) I znalazłam odpowiedź! Na stronie autorki, w zakładce „Media” możemy znaleźć, że to jej prawdziwe nazwisko, a nie pseudonim.

      Ja w zasadzie thrillerów nie czytam (choć oglądam), ale jakbym miała się skusić, na pewno pomyślę o Karin Slaughter:)

  5. Rzeczywiście książki pani Slaughter są mocne i mroczne, a jej bohaterowie muszą stawiać czoło coraz to nowym przeciwnościom. Proponuję tylko czytać panią Slaughter raz na jakiś czas, nie jedna książka po drugiej, bo można wpaść w obszary depresyjne. Pozdrawiam 🙂

  6. Po Tryptyku, koniecznie Pęknięcie i Genezę, bo psychopaci to tak jak by z „urzędu” zasiedlają książki Slaughter, a przecież Willi Trent & spółka z pokręconymi losami, to osobny rozdział historii, bardzo interesujący zresztą :).

    • A mam już wszystkie. 🙂
      Jeszcze kupiłam „Zimny strach” – to chyba inni bohaterowie?
      Już mam ochotę na „Pęknięcie”, ale chwila przerwy i wracam do – fajnie napisałaś „Willa Trenta & spółki z pokręconymi losami”….
      🙂

  7. Nie słyszałam o tej autorce,a chętnie coś z takiej tematyki przeczytam;)
    Rozejrzę się za nią i mam nadzieję, że będzie moim kolejnym odkryciem;)

  8. Nazwisko autorki gdzieś mi się już w oczy rzuciło, ale wówczas większej uwagi nie przykuło. Jednak skoro ta pani ma taką słabość do postaci ze „skrzywionym charterem” to koniecznie muszę się jej bliżej przyjrzeć.

  9. Ja mam takie romantyczne wyobrażenie Atlanty (efekt przedawkowania „Przeminęło z wiatrem”), że mogłabym je trochę zmienić i uwspółcześnić, a i dobrego thrillera nie czytałam już od bardzo dawna. Postaram się poszukać w bibliotekach 🙂

  10. „Brudny” thriller, to coś na co od dawna mam ochotę, pod tym względem „Tryptyk” wydaje się być idealny Jak tylko przebrnę przez oczekujące na półce książki z przyjemnością się za nim rozglądnę 😉

  11. Pingback: „Pęknięcie” – Karin Slaughter « Moje książki, filmy, haft…

  12. Pingback: “Geneza” – Karin Slaughter | Moje książki, filmy, haft…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s