„Lód i woda, woda i lód” – Majgull Axelsson

Doskonale wiem, że Majgull Axelsson pisze depresyjne książki, wiem, że są przygnębiające i dlatego nie wszystkim przypadają jej powieści do gustu. Ja natomiast czytam ją od kilku lat i jest to – jak dla mnie najlepsze, co mnie spotyka.

W najnowszej powieści „Lód i woda, woda i lód” autorka przenosi nas na pokład lodołamacza „Odyn”. W dziwną podróż prowadzącą na wody bieguna północnego wybrała się grupa osób nie tylko po to, by badać i robić pomiary, ale by uciec od życia, uciec gdzieś, gdzie nikt nikogo nie znajdzie. By znaleźć się w „świecie poza światem”.

Nareszcie dotarła do swojego wymarzonego celu. Poza światem. W środku bezpiecznego, pustego wnętrza, w totalnym braku zdarzeń, czego zawsze szukała i czego bała się przez całe życie. Teraz nie obeszłoby jej wcale, gdyby miała więcej nie zobaczyć domu, gazety albo latarni, gdyby już nigdy nie poszła na przyjęcie, nie kupiła nowych pończoch ani nie porozmawiała z innym człowiekiem. Jest gotowa wyrzec się całej cywilizacji dla rozkoszy stania w samotności na samym skraju dziobu lodowca i obserwowania, jak przebija się przez lód”.

Główną bohaterką jest Susanne, ale podczas czytania powieści poznajemy trudne losy jej rodziny – nie spowodowane jakąś tragedią, ale absolutnym brakiem zrozumienia, radości, sensu życia. Susanne jest córką jednej z sióstr bliźniaczek – Inez. Druga – Elsie, miała syna, którego oddała na wychowanie swej siostrze. Inez zakochała się w tym dziecku, oddała mu całą miłość, jaką miała. Nie zostawiła już absolutnie nic dla swego męża i córki. Życie Susanne jest absolutnie beznadziejne i tragiczne, pozbawione jakichkolwiek uczuć. Wszystko pogłębia się, gdy pewnego dnia jej przybrany brat Bjorn znika i nikt nie wie, co się z nim stało. Inez trafia wtedy do szpitala dla obłąkanych. Wcześniej wyraźnie daje Susanne do zrozumienia, że to ona powinna zniknąć zamiast Bjorna i że jej nienawidzi.

Jeden telefon ratuje piętnastoletnią wtedy dziewczynę. Dzwoni ona do swej ciotki, by powiadomić ją o całej sytuacji i wtedy Elsie przybywa, odnajduje w sobie jakieś skrawki człowieczeństwa i wyciąga swą siostrzenicę z otchłani.

Gdy poznajemy Susanne na początku książki jest ona już dorosłą kobietą, pisarką, pasażerką Odyna i to o niej są słowa przytoczone wyżej. Nigdy nie stała się szczęśliwą matką, żoną, ale jakimś cudem odnalazła kawałek siebie.

Pisarka wraca do przeszłości, przytacza losy wielu postaci, ale w bardzo logiczny i przystępny sposób, dlatego czytanie książki, pomimo tematyki nie jest ciężkie i trudne. Czytanie tej powieści to dla mnie najlepszy prezent – chociaż bardzo smutnej, przygnębiającej, ale takiej – jakiej mi trzeba. Czytałam wszystkie powieści Majgull Axelsson i pozostają one dla mnie absolutnym numerem jeden w typie powieści obyczajowo-psychologicznych.

Moja ocena – 6/6

PS Na tylnej okładce napisano, że to m.in. historia przerażająco poukładanej matki i ciotki oddającej jej na wychowanie swojego niechcianego syna – to nie jest zgodne z treścią, bo to siostra siostrze oddała swego syna i tak naprawdę inne były tego powody. Chciałam tak tylko delikatnie zaznaczyć. 😉

Reklamy

30 responses to “„Lód i woda, woda i lód” – Majgull Axelsson

  1. Widziałem ją ostatnio gdzieś mocno przecenioną… tylko gdzie… idę pomyśleć:)))

  2. Muszę zdobyć tę książkę!! Czekałam na jakąś promocję, ale po takiej recenzji chyba nie ma co czekać i trzeba jak najszybciej kupować:)). Pozdrawiam!!

  3. Czytałam do tej pory tylko jedną książkę tej autorki,”Kwietniową czarownicę” podobała mi się,więc na pewno sięgnę też po drugą książkę Axelsson 🙂

  4. Lubię smutne i dołujące książki jeśli tylko mają ciekawą treść, dlatego tym chętniej się w nią zagłębię.

  5. Też ją bardzo lubię właśnie za ten smutek..
    I za okładki WAB też lubię. Cytat swietny.. czasem każdy z nas ma ochote uciec..

    • Dokładnie. Tam wiele jest takich cytatów, które mogłabym napisać sobie na ścianie. Ten szczególnie, dałabym wiele za takie miejsce – chociaż na trochę.
      Też lubię ją za ten smutek…

  6. Generalnie unikam dołujących książek i filmów, ale czasem się przełamuję i sięgam po jakiś „smutny” tytuł. Odnotowałam nazwisko. Sprawdziłam, że w Polsce wydanych jest 5 książek tej autorki. Jakieś sugestie po którą sięgnąć? Czy wszystkie są tak samo dobre?

    • Pierwszą jaką czytałam była wspaniała „Kwietniowa czarownica” – potem po kolei, jak wychodziły. To nie ma znaczenia, myślę, że nawet „Lód i woda, woda i lód” może być pierwszą, piękna jest też „Daleko od Niflheimu” – to potem wyszło pod tytułem „Droga do piekła”.
      Najbardziej jednak smutne książki to – „Dom Augusty” i „Ta,którą nigdy nie byłam” – myślę, że najtrudniejsza w odbiorze.
      Pozdrawiam.

      • Ja z kolei na „Kwietniowej czarownicy” mocno się przejechałam i zniechęciłam. Znam również wiele osób, które miały takie wrażenia, więc na pierwszą lekturę na pewno bym jej nie polecała, bo wiem, że gdyby to było pierwsze spotkanie z Axelsson to byłoby również moim ostatnim, a szkoda byłoby się minąć z TAKĄ pisarką.

  7. Przyznam, że mnie zaciekawiłaś. Dopisuję na listę i obiecuję się za nią rozglądnąć 🙂

  8. Ja bardzo lubię ten specyficzny depresyjny klimat jej książek. Tej jeszcze nie czytałam

  9. Czytałam „Dom Augusty” – przygnębiające niesamowicie. Wciąż planuję przeczytać coś jeszcze Axelsson, ale pesymizm trochę mnie odstrasza 😉

  10. Niezbyt mi się spodobała okładka, lecz gdy przeczytałam Twoją recenzję postanowiłam, że ją przeczytam. Jestem ciekawa tej historii.

  11. Chcę już od dawna ją przeczytać, muszę w końcu kupić – tylko matko, te ceny! 😦 i pozostałe Axelsson też bym chciała, poza „Kwietniową czarownicą”, a ceny okropne 😦

    • Ja uwielbiam „Kwietniową czarownicę”, ale na pewno jest trudniejsza w odbiorze niż „Lód i woda…”. Pierwszy raz usłyszałam o tej książce w nocnym programie o książkach, którego już od kilku lat nie ma w telewizji. Wtedy wyłapałam Murakamiego i „Kwietniową czarownicę” właśnie – i „zakochałam się” w niej. Potem czytałam już wszystko, co napisała M.Axelsson.
      🙂
      Co do cen książek W.A.B. to brak słów…

  12. ależ mi Twoja recenzja narobiła ochoty na panią Majgull Axelsson 🙂

  13. o serii „z miotłą” naczytałam się tyle dobrego, aż dziw że jeszcze nic nie czytałam.
    Twoje 6/6 podziałało, książka trafia na listę musowych lektur (troszkę w późniejszym czasie, bo jak już sprawdziłam, ma spore gabaryty a przede mną jeszcze stos biblioteczny)

    Pozdrawiam 🙂

    • Tak, jest dość obszerna, ale czyta się szybko. Rozumiem Cię jednak doskonale – mój stos też jest niezłych rozmiarów – kolejka „bez końca”. 😉

  14. Mnie też bardzo odpowiada styl Majgull Axelsson. Tej książki jeszcze nie przeczytałam, ale ostrzę sobie na nią zęby, bo jak dotąd nie zawiodłam się na tej autorce. Ty naostrzylaś mi te zeby jeszcze bardziej 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s