„Niespokojny człowiek” – Henning Mankell

„Niespokojny człowiek” to trochę inna powieść od poprzednich książek o Kurcie Wallanderze. Mankell przede wszystkim dużo miejsca poświęca życiu osobistemu swego bohatera, wspomina wiele wydarzeń z przeszłości, przywraca w jego pamięci stare sprawy. Wallander skończył właśnie sześćdziesiąt lat i został dziadkiem. Kupił też domek poza miastem i sprawił sobie psa (jeśli oglądaliście serial szwedzki „Wallander” to tam już był ten pies – Jussi).  Jest przerażony tym, że coraz częściej zdarzają mu się dziury w pamięci. Boi się wszystkiego co wiąże się ze straszną chorobą, jaką jest Alzheimer. To na nią cierpiał jego nieżyjący już ojciec.

Oczywiście powieść ma również wątek kryminalny – tym razem jednak inny od tych, które czytaliśmy w poprzednich częściach cyklu.

Pewnego dnia Wallander zostaje zaproszony na rodzinną uroczystość do przyszłych teściów swej córki Lindy.

Podczas przyjęcia Hakan von Enke – ojciec narzeczonego Lindy opowiada mu dziwną historię łodzi podwodnej, która pojawiła się w wodach terytorialnych Szwecji w latach 80. Po jakimś czasie Hakan znika bez śladu, a kilka tygodni później jego żona. Kurt podejmuje się prywatnego śledztwa tych tajemniczych zaginięć. Cała sprawa jest dziwna i inna od dotychczas mu znanych – związana bowiem ze szpiegostwem i zdradą kraju. Podczas śledztwa wpada na wiele tropów, bada różne wątki, odnajduje i rozmawia z różnymi osobami. Ogląda stare fotografie, zadaje pytania i drąży – jest dawnym Kurtem Wallanderem, który oczywiście ostatecznie rozwiązuje zagadkę.

Henning Mankell ostatecznie zakończył cykl i jakoś dziwnie czytało mi się tę część – gdy wielu bohaterów, których losy poznawałam we wcześniejszych częściach już nie żyje albo przechodzi na emeryturę, albo boryka się z jakimiś dolegliwościami. No ale taka jest kolej rzeczy, nawet bohaterowie literaccy podlegają ziemskim prawom. Szkoda. Oczywiście muszę podziękować Henningowi Mankellowi za Kurta Wallandera i posterunek w Ystad – śledziłam pracę szwedzkich policjantów od początku i były to jedne z najlepszych kryminałów jakie czytałam.

Reklamy

34 responses to “„Niespokojny człowiek” – Henning Mankell

  1. Smutna jakaś ta recenzja, schyłkowa bym powiedział:) Chyba się w końcu zabiorę za Wallandera, uwielbiam, kiedy cykl książek ma solidne zakończenie, czuję wtedy że zmierzam ku celowi, łykając kolejne tomy:)

    • To prawda – przyzwyczaiłam się do tego, że prawie co roku kupowałam nowego Mankella i od kilku lat czytałam przygody Wallandera. No to trochę mi smutno 😦
      Jeśli jednak zaczniesz czytać Mankella – to masz szansę trzymać się chronologii – ja czytałam tak jak wychodziły w Polsce – czyli „od sasa do lasa”, bo np. po śmieci ojca Wallandera w kolejnej wydanej – żył i to było bez sensu. Dlatego warto czytać po kolei. Ale oczywiście nie zmieniało to mojego uwielbienia…

      • Dobrze wiedzieć:) JA co prawda Mankella tak średnio lubię, ale jak dotąd nie zabrałem się poważnie za niego. Może 2011 to właściwy rok:)

  2. Najpierw przeczytam poprzednie książki, a tą zostawię sobie na czytanie za jakiś czas… Może kilka lat? 😉 Bo nie potrafię rozstać się z Wallanderem.

  3. nie chcę się z nim rozstawać, nie wiem, kiedy to przeczytam

  4. Kolejny raz słyszę o tej książce! 😀 Pozdrawiam i dodaję do linków

  5. Mnie też było smutno i melancholijnie, kiedy skończyłam ostatnią stronę 😦
    Na szczęście nie przeczytałam jeszcze wszystkich wcześniejszych tomów, więc z Wallanderem się nie rozstaję.

  6. Nie słyszałam, nie czytałam, ale widzę po reakcjach, że warto 😉 Jednak, żeby się za niego zabrać, trzeba pewnie zacząć od początku a tomów pewnie trochę jest ?

    • Najlepiej od początku – jest 9 części. Według najnowszej rozpiski W.A.B. – pierwsza to „Morderca bez twarzy”. Ja czytałam tak jak wydawnictwo drukowało, ale teraz podali prawidłową kolejność.
      Powieści kryminalne Mankella coś w sobie mają – jestem wielką fanką.

  7. Uwielbiam Wallandera i książki i serial na ich podstawie 🙂

  8. strasznie ale to strasznie chciałabym to przeczytać, poluję gdzieś na to po niższej cenie. Ale z drugiej strony to faktycznie już będzie koniec.. no bo ostatnia częśc. A od Wallandera w sumie zaczął się ten boom na skandynawskie kryminały, do których zapałałam miłością bezwzględną i bezkrytyczną. Chociaż teraz to Nesbo wiedzie prym 😉 ale … Wallander zawsze będzie w moim serduchu na 1 pozycji. No szkoda, że koniec.. i że taki smutny.. a okładka piekna

    • Mnie się poszczęściło – bo znalazłam pod choinką 😉
      Ja również aktualnie jestem zachwycona Jo Nesbo – ale podobnie jak Ty mam Wallandera na pierwszym miejscu – bo to również on rozpoczął moją przygodę ze skandynawskim kryminałem – sentyment pozostaje.
      Okładka jest piękna – to sen Wallandera, pędzące po plaży konie.
      Pozdrowionka.

  9. Zapraszam wszystkich fanów twórczości Mankella na stronę http://www.henningmankell.pl.

  10. Ehh, i kolejna książka do listy… 😉 Pozdrawiam 🙂

  11. O, przede mną właśnie leży pożyczona „piąta kobieta”
    Czytałaś? Warto? 🙂

    • Czytałam wszystkie – dla mnie Mankell to numer jeden w skandynawskich kryminałach – dobrze jednak czytać po kolei – napisałam w komentarzu Arsenki. Chyba, że chcesz potraktować go jednorazowo – wtedy kolejność nie ma znaczenia.
      Pozdrawiam.

  12. hmmm to może tak – przeczytam najpierw tę „piątą kobietę”, a jak mi się Mankell spodoba (a czuję, że tak będzie) zacznę od początku 🙂

  13. Zaciekawiłaś mnie tą recenzją. Na pewno sięgnę po tą książkę w najbliższym czasie . 🙂 Pozdrawiam i zapraszam do mnie .

  14. Chyba nie dla mnie, chociaż nigdy nie wiadomo.

  15. ps. kupiłam!! mam!! ale dobrze że jeszcze 3 Mankellowe ksiazki z Wallanderem przede mną, to ta OSTATNIA troche poczeka 🙂 Teraz czytam znow kogo…? no.. hmmm.. Nesbo ;)) Pentagram. Łoh sie dzieje 🙂
    pozdrawiam i mam nadzieje ze samopoczucie już lepsze:)

    • Dzięki – dziś zdecydowanie lepsze, bo dociera do mnie, że od jutra mam trochę wolnego.
      Bardzo się cieszę, że masz Mankella. „Pentagram” super. Ja na razie trochę zmieniłam na fantastyczny świat Grzędowicza, absurdalny Moore’a, ale kolejny Nesbo czeka, czeka…
      Pozdrawiam i dziękuję. 🙂

  16. Och, jak ja nie lubię pożegnań! Ale też cykl o Wallanderze jest jednym z nielicznych, przy którym mam wrażenie, że nie kończy się ani zbyt wcześnie, ani zbyt późno.

  17. Pingback: Nowe książki i nowy serial. « Moje książki, filmy, haft…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s