„Luther”

„Luther to ciężki psychologiczny kryminał, w którym Idris Elba wciela się w postać policjanta zmagającego się z własnymi demonami. Nierzadko staje się przez to groźniejszy od samych przestępców, których ściga. To 60 minut wciągającej, wartkiej akcji, gdzie wraz z głównym bohaterem wdajemy się w psychologiczny romans z obsesyjnymi mordercami”.

filmweb

Absolutnie niemający nic wspólnego z amerykańskimi serialami kryminalnymi film „Luther” wciągnął mnie tak, jak ostatnio powieści Jo Nesbo. Mroczna tematyka i detektyw z problemami, trudne, ciężkie sprawy, ale rozwiązywane w bardzo inteligentny sposób. Długie przesłuchania świadków i podejrzanych. Mordercami są – wydawałoby się zwykli ludzie – niestety o bardzo skrzywionej psychice.

Film jest świetny – klimatem trochę (ale bardzo trochę) taki zbliżony do „Wallandera” i sfilmowanej historii Lisbeth Salander, jednak … lepszy. Wspaniała muzyka i świetna gra aktorów – szczególnie podoba mi się tytułowy John Luther (Idris Elba) – wspaniale zagrana postać i Alice Morgan (Ruth Wilson) – morderczyni, z którą Luther nawiązuje dziwne relacje – właściwie, zaprzyjaźnia się.

Sprawy kryminalne – bardzo ciekawe, ale należące do najcięższych przestępstw John Luther rozwiązuje powoli, ale z wielką inteligencją – co mi się bardzo podoba. Nie jest mięśniakiem biegającym z bronią po ulicy, ale detektywem, który myśli, myśli…

Oczywiście przy tym nie stroni od niebezpieczeństw i ryzyka.

Poprzez cały cykl śledzimy również jego sytuację rodzinną – Luther, który poświęca się pracy obsesyjnie i jego żona marząca o stabilności. Niewiele z tego wychodzi.

Akcja umiejscowiona jest w Londynie chłodną, zimową porą i dzięki temu brutalność niektórych przestępstw jest jakby potęgowana przez otaczającą aurę. Bardzo lubię takie „klimatyczne” filmy.

Jest to serial, który ma tylko sześć odcinków, ale jego atmosfera jest niesamowita, ma w sobie to coś, co przyciąga do ekranu, za co lubi się głównego bohatera i chciałoby się zdecydowanie więcej. Na pewno też nie należy do „lekkich i przyjemnych”, ale ja tego nie oczekuję od filmu – oczekuję tego, że mnie zaciekawi, zaskoczy, przygnębi nawet i doprowadzi do tego, że tęsknię za nim tak jak za dobrą książką, którą muszę na jakiś czas odłożyć – ten film taki właśnie jest.

Zostały mi dwa odcinki, tak mi szkoda, że to już koniec, ale dziś wieczorem na pewno je obejrzę…

Reklamy

8 responses to “„Luther”

  1. O coś dla inem i mojego męża. Bardzo lubimy oglądać filmy/seriale o takiej tematyce 😉

  2. brzydki biały pies

    Ostatni odcinek Luthera zdecydowanie najlepszy.

    Jeśli ten serial się podobał, sprawdź też brytyjski „Sherlock” z BBC. Niby o Sherlocku Holmesie, ale trochę inaczej, współcześnie i bardzo ciekawie.

  3. Lubię amerykańskie seriale. Taka moja słabość 😉 Myślę, że jak będę miała więcej czasu to po Luthera też sięgnę 🙂

    • Arsenko – ja również lubię amerykańskie seriale, ale „Luther” to z krwi i kości serial brytyjski – i naprawdę zdecydowanie lepszy, inny…. Polecam.

  4. Poszukam go w internecie bo po True Blood zrobiła mi się serialowa luka.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s