„Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości” – Christopher Moore

Naprawdę lubię książki Christophera Moore’a. Są absolutnie niepoważne, pomysły pisarza świetne i dobrze napisane. „Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości” nie jest aż tak śmieszna jak „Krwiopijcy”, ale wymyślona historia naprawdę bawi czytelnika. Główny bohater – Tucker Case jest pilotem. Po rozbiciu służbowego samolotu zostaje zwolniony z pracy. Wtedy otrzymuje tajemniczy list z nową propozycją pracy na nieznanej wyspie Alualu. Oczywiście odpowiada na nią pozytywnie.

Po opisaniu na wielu stronach niesamowitej podróży,  bohater dociera na wyspę. Zamieszkiwana jest ona przez plemię Rekinów oraz Czarownika i jego piękną, seksowną żonę – Kapłankę Nieba. Ta dziwna para zatrudnia Tucka do pilotowania samolotu – za każdym razem lecą do Japonii – on i pani Curtis, która zostawia tam tajemniczą walizeczkę.

Tucker zaczyna podejrzewać, że para zajmuje się czymś nielegalnym. Wymyka się w nocy z ich posiadłości, aby dotrzeć do wioski, przy okazji poszukać swego przyjaciela Kimiego. Nie jest to łatwe gdyż teren, na którym znajduje się dom państwa Curtis otoczony jest przez pilnujących go „ninja”, a ponadto wokół wyłożone są miny….

Moore nie byłby sobą, gdyby nie wprowadził do swej powieści zaskakujących bohaterów dodatkowych jak, np.  przesympatyczny, gadający nietoperz owocożerny Robert lub równie sympatyczny ludożerca Sarapul.

Styl powieści jest bardzo przystępny, w książce dzieje się bardzo dużo, czyta się ją świetnie. Nie wymaga większego myślenia, nie należy do literatury ambitnej, ale też trzeba umieć taką „rozrywkową” powieść napisać i brawa za to dla pisarza.

Moja ocena (jak na książkę tego typu) – 5/6

Reklamy

4 responses to “„Wyspa wypacykowanej kapłanki miłości” – Christopher Moore

  1. Przede mną wszystkie powieści Moora oprócz „Najgłupszego anioła”. Moore bardzo pozytywnie mnie zaskoczył, dlatego sięgnę po jego książki bez zastanowienia. 😉

  2. nie czytałam jeszcze nic tego autora, ale słyszałam dobre opinie, Twoja jest kolejna 🙂 dlatego jak będzie okazja to z chęcią się pośmieję 🙂

  3. Już od jakiegoś czasu mam się wziąć za Morre’a i to chyba bardzo dobry pomysł;) http://coraz-blizej.blogspot.com/

  4. Polecam, czasami warto się odstresować, wyluzować… A historie opowiadane przez Moore’a trzeba traktować z przymrużeniem oka – sama rozrywka 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s