„Przygoda fryzjera damskiego” Eduardo Mendoza

„Przygoda fryzjera damskiego” to bardzo zabawna książka, zwariowana, pomieszana tak, że czasami trudno połapać się kto jest kim. Przypomina mi sposobem przedstawiania komicznych sytuacji Christophera Moore’a – jest to taka parodia rzeczywistości, przesadnie dosłowne przyjmowanie słów, absolutnie nierealne sytuacje.

Pewnego dnia główny bohater (były pensjonariusz zakładu dla psychicznie chorych) zatrudnia się w zakładzie fryzjerskim (absolutnie obskurnym) swojego szwagra. Pragnie rozpocząć spokojne życie, pracując jako fryzjer. Niestety nic mu z tego nie wychodzi, gdyż pewnego dnia w jego życiu pojawia się tajemnicza Ivet. Prosi go o dokonanie kradzieży teczki z dokumentami z biura jej ojca. Wtedy „fryzjer” zostaje wplątany w bardzo skomplikowaną sprawę, która początek ma w tym, iż następnego dnia, z gazety dowiaduje się o nagłej śmierci właściciela firmy, którą okradł. Aby uniknąć skazania za czyn, którego nie popełnił musi znaleźć prawdziwego mordercę.

No i rozpoczyna się szereg przedziwnych sytuacji, zdarzeń, rozmów prowadzących do rozwiązania akcji, a w między czasie do jej zagmatwania.

W powieści oprócz miłego „fryzjera” mamy do czynienia z plejadą cudacznych postaci – Prezydentem, sąsiadką – udzielającą wyrachowanych usług „towarzyskich”, szoferem – Murzynem, szwagrem – Variatem, dwiema pannami Ivet, itp.

Absolutnie zwariowana książka, bez barier w wymyślaniu dziwacznych dialogów jest dosadną parodią współczesnej rzeczywistości.

Moja ocena 5-/6

Advertisements

9 responses to “„Przygoda fryzjera damskiego” Eduardo Mendoza

  1. A ja od pewnego czasu się zastanawiam czy najpierw sięgnąć po „Fryzjera…” czy „Brak wiadomości od Gurba…” 🙂

  2. To moja pierwsza powieść Mendozy. Kolejne przygody tego samego bohatera są opisane w powieściach „Sekret hiszpańskiej pensjonarki” i „Oliwkowy labirynt”. Te będą u mnie następne w kolejce. A potem wezmę pewnie do ręki i inne jego powieści.

  3. „Fryzjera…” wzięłam przy okazji ostatniej wizyty w bibliotece. W którejś recenzji czytałam, że przy książkach Mendozy nie można przestać się śmiać. A właśnie takiego optymizmu potrzeba mi na letnie dni 😉

    Pozdrawiam 🙂

  4. To prawda, optymizmu w tej książce nie brakuje, również pozdrawiam. 🙂

  5. Będąc ostatnio w Bookarni zaczęłam „Brak wiadomości od Gurba” oczywiście nie skończyłam, ale tak bardzo spodobał mi się styl i sama książką, że zdecydowanie sięgnę po inne. Tą już od jakiegoś czasu mam na liście. 😉

  6. Tytuł brzmi intrygująco, opis Beatrix intryguje jeszcze bardziej. Chętnie sprawdzę, cóż to za „fryzjerska przygoda” :>

    Pozdrawiam!

  7. A tak, zachęcam – bo przygoda „nie byle jaka”. Pozdrawiam również. 🙂

  8. Mendozę kocham miłością bezwarunkową 🙂 Na szczęście, nie tylko mnie jego książki przypadły do gustu 🙂

  9. To prawda, ja też bardzo lubię takie zwariowane historie. Czasami trzeba odreagować. Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s