Tak, jak wiele książek Ewy Nowak ma charakter często zabawny, choć poruszający zawsze tematy ważne, tak mocno ta książka była…przerażająca. Można by powiedzieć, że to opowieść o narodzinach potwora. Potwora, z którym tak wiele dorosłych kobiet nie umie się zmierzyć, tylko pozostaje biernymi, a tutaj padło na młodą dziewczynę, uczennicę pierwszej klasy liceum.
Książka „Bardzo biała wrona” opowiada historię miłości dwojga młodych ludzi. Niestety – chociaż wiele w ich uczuciu było romantyzmu, to o wiele więcej zaborczości i terroryzowania drugiej osoby. Główna bohaterka, Natalia, nie od razu dostrzegła problem. Nawet, gdy już wiedziała, że strach przed każdym wypowiedzianym słowem, bo może Norbert zrozumie to inaczej, ośmieszanie przez niego jej koleżanek, a nawet chowanie się przed ukochanym – są symptomami czegoś nienormalnego, to jej uzależnienie od związku było silniejsze…
Autorka podjęła koszmarnie trudny i często kontrowersyjny temat – przemoc psychiczną nad drugim człowiekiem. Wydawać by się przecież mogło, że facet jest świetny – kocha, przynosi kwiaty, robi kanapki ze świeżutkim chlebem… A jednak. W powieści Norbert od razu dał się poznać jako „potwór” – dla wszystkich. Niestety, Natalia nie dopuszczała do siebie złych myśli na jego temat.
W dorosłym już życiu – jest chyba trochę inaczej. Nawet jeśli w związku kobieta zdaje sobie sprawę, że partner znęca się nad nią psychicznie, on doskonale się kamufluje przed otoczeniem. No więc to ona jest winna, bo nie docenia… Wielokrotnie tkwi w takiej sytuacji bez wyjścia. Znamy to przecież. Autorka doskonale tę różnicę zauważyła – bo to przecież narodziny potwora, on się dopiero kształtuje, stanie się mistrzem za kilka lat.
Wspaniała książka. Jedna z lepszych z tej serii powieści dla młodzieży autorstwa Ewy Nowak, którą bardzo lubię. Niejednokrotnie dociera do mnie jak sama wiele błędów wychowawczych popełniam, ale staram się chociaż trochę zrozumieć nastoletnią córkę. Nie jest to łatwe zadanie…
Moja ocena 5/6





W miejscu nazwanym przez bohaterów powieści ETAP, otoczonym wysoką barierą, której nie można przekroczyć (nawet dotknąć, bo sprawia to ból) zaczyna dziać się bardzo źle. Po pierwsze brakuje jedzenia, po drugie dochodzi do strasznych zatargów pomiędzy „normalnymi” (czyli nieposiadającymi żadnej mocy) a „odmieńcami” (czyli takimi, którzy posiadają szczególne zdolności), a po trzecie Caine wraz ze swym przerażającym kumplem Drakem opanowują elektrownię, odbierają mieszkańcom Perdido Beach prąd i wynoszą uran chcąc nakarmić nim czyhającą w kopalni bestię. Pojawia się cała masa wydarzeń – w części drugiej znacznie bardziej brutalnych i agresywnych. Pomysły na zdobycia pożywienia, rozwijający się powoli zmysł przedsiębiorczości, walka ze złem – tworzą bardzo dobrze skonstruowaną powieść fantasy – akcji.




